Nasze statystyki:
  • zarejestrowani użytkownicy:2177
  • produkty:3674
  • zabiegi:149
  • firmy:108
  • porady ekspertów:1004
  • komentarze:20152

Komentarze:

Stomatologia holistycznie


Co w stomatologii oznacza holistyczne podejście do pacjenta? Zapytaliśmy naszego eksperta - dr Sebastiana Stępniewskiego z kliniki DenticaNova w Piasecznie:

Holistyczna stomatologia, to pojęcie równie modne, co nadużywane. W moim rozumieniu to przede wszystkim zupełnie inne podejście do pacjenta. Patrzę na człowieka całościowo – nie tylko na zęby, dziąsła czy zgryz, ale też na całe jego ciało, umysł, emocje, sytuację życiową. To jest inny sposób rozumowania i unikalna koncepcja leczenia, którą rozwijam od lat jako Dentoholic. Pełniąc funkcję dyrektora medycznego w DenticaNova mogę tym podejściem zarażać cały zespół! Moi pacjenci bywają zdziwieni, gdy podczas konsultacji pytam o rzeczy pozornie zupełnie niezwiązane z moją specjalnością, np. o przebieg ich porodu., np. czy ich mama wspominała o problemach podczas ich porodu – z mojego punktu widzenia uraz kręgosłupa związany z porodem mógł wpłynąć na brak stabilności w odcinku szyjnym i wtedy nie może być mowy o zbalansowanym zgryzie. Z drugiej strony dobrze prowadząc leczenie stomatologiczne możemy zmienić życie pacjenta - poprzez zdrowy i piękny uśmiech wpłynąć na zwiększenie pewności siebie, zmianę sposobu bycia. Stomatologia holistyczna to respektowanie faktu, że moje leczenie wpływa na całe życie pacjenta, również na jego stan ducha. 

Najprostszy przykład: organizm jako całość dąży do równowagi. Tłumione w człowieku napięcia wytrącają go z równowagi, następuje cały łańcuch reakcji mający na celu doprowadzenie do względnego balansu. Po drodze może w ramach kompensacji dochodzić do uszkodzeń różnych struktur, np. właśnie zębów, które są ekstremalnie ważnym elementem potężnego układu, jakim jest nasze ciało. Dlatego my, lekarze, musimy podchodzić do pacjentów z odpowiednim respektem – do człowieka jako jedności ciała, duszy i umysłu. W przeciwnym razie, jeśli tylko skupimy się na leczeniu objawów, to zwykle przyniesie to poprawę tylko na chwilę albo doprowadzimy do poważniejszych powikłań. 

Bruksizm - „Zgrzytanie” czy „zaciskanie” zębów może odzwierciedlać stan emocjonalny pacjenta. Nasz organizm może próbować znaleźć ujście dla napięć, często przez tzw. parafunkcje, a więc wykonywanie czynności, które nie są fizjologiczne, np. obgryzanie paznokci, ołówków, czy nałogowe żucie gumy - tak intensywne, że pacjentom nadmiernie rozrastają się mięśnie żuchwy! W „tradycyjnym” modelu stomatologii gdy pacjent ma starte zęby, to lekarz je odbudowuje i gotowe. W holistycznym podejściu staram się dowiedzieć, jaka jest przyczyna tych zniszczeń – czy to kwestia nieprawidłowości w konfiguracji narządu żucia, czy może właśnie wynik problemów emocjonalnych? Dopiero po pełnej diagnostyce planuję całościowe leczenie. Współpracuję z całym spektrum specjalistów – z zespołem ludzi myślących podobnie, potrafiących spojrzeć na pacjenta holistycznie. Są wśród nich stomatolodzy specjalizujący się w konkretnych dziedzinach, ale też zaufani fizjoterapeuci, trenerzy, psychoterapeuci, lekarze ortopedzi, neurolodzy.To pozwala mi to najskuteczniej przeprowadzić proces leczenia i „zabezpieczyć” pacjenta na przyszłość.

Choć stan świadomości stomatologów zmienia się cały czas, w dziedzinie tej ciągle obecnesą przyzwyczajenia z przeszłości, niepotwierdzone dogmaty, czy skróty myślowe. Niektóre są nieszkodliwe, inne - bardzo. Często spotykanym błędem jest traktowanie zębów pacjenta jako oddzielnego i niezależnego fragmentu ciała człowieka, nasz konsumpcyjny sposób rozumowania redukuje zgryz do rangi fryzury, którą zmieniamy bezkarnie. Mamy krzywe zęby – zakładamy aparat, problemem są plamy i przebarwienia – odpowiedzią są licówki. Ingerencja w strukturę zgryzu, czy to będzie leczenie chirurgiczne, rozległa protetyka, czy nawet wymiana zwykłych wypełnień, albo ortodoncja, to poważna sprawa. Może wytrącić organizm z równowagi. Po jakimś czasie u pacjenta mogą ujawnić się problemy, które niełatwo będzie naprawić. Jeśli zdiagnozuję wadę zgryzu, to staram się dociec co jest jej źródłem, dopiero stąd mogę opracować prawidłowy sposób na jej wyleczenie.

Jeśli „siłą” lekarz zmusi zęby do osiągnięcia pewnej pozycji bez wzięcia pod uwagę szeroko pojętego otoczenia, łącznie ze szkieletem i mięśniami – to w pewnym momencie organizm może zacząć się buntować. O ile jesteśmy młodzi, możemy się do tego zaadaptować lub wytworzyć mało kłopotliwe kompensacje. Z wiekiem jednak staje się to coraz trudniejsze, procesy te stają się coraz mniej skuteczne. W pewnym momencie zaczynają się ścierać zęby, pojawiają się bóle głowy, chrapanie, napięcia w karku, wady postawy. Zwykle zwalamy to na pracę przy komputerze, przemęczenie i stresujący tryb życia, a czasami jest to właśnie - to może być efekt nieprawidłowego ustawienia zębów. Coraz częściej spotykam się też z problemem bezdechu sennego, który może być następstwem nieprzemyślanej ingerencji ortodonty. Tak właśnie dentysta może pacjentowi realnie skrócić życie! Absolutnie nie neguję wartości świadomego leczenia ortodontycznego, czy protetycznego – ale coraz bardziej niepokoi mnie łatwość, z jaką dokonujemy poważnych i nieodwracalnych modyfikacji naszego ciała dążąc do wybranego wzorca piękna.

Z wiekiem mamy coraz mniej kości, na której opiera się coraz luźniejsza tkanka miękka – to powoduje, że wyglądamy starzej. Starzeją się też zęby - mogą się ścierać i stawać się przez to brzydsze, ale myślę o nich też w kategoriach szkieletu jako podparcia dla tkanek miękkich twarzy.

Najpierw trzeba zaopiekować się podstawami, na których wszystko się opiera. Lekarze często ingerują w tkanki miękkie, bez zapewnienia ich prawidłowego podparcia przez tkanki twarde. Czyli np. stosują wypełniacze w okolicy ust lub policzków, bo tkanki są wiotkie i zapadnięte. Ale one często „wiszą”, bo nie mają na czym się oprzeć! Tak naprawdę dopiero po odtworzeniu zębów czy zgryzu jest czas na ewentualne zastosowanie np. zabiegów chirurgii, czy medycyny estetycznej. Współpracując z lekarzami rozumiejącymi ten proces mogę zapewnić pacjentowi lepszy i trwalszy trwalszy wynik leczenia. 

Żaden problem usunąć zęby i wszczepić kilkanaście implantów, dużo trudniej jest zęby wyleczyć. Jestem konsultantem protetycznym firmy Osstem, jednej z największych firm implantologicznych na świecie, a mimo to uważam, że implanty powinny być stosowane z umiarem. Jeśli ząb jest już stracony, albo rokuje bardzo źle – implant jest dobrym rozwiązaniem zastępczym, ale jeśli można podjąć próbę leczenia zęba – spróbujmy! Stosując całą gamę narzędzi diagnostycznych dostępnych w Klinice, takich jak np. tomograf komputerowy, czy analizując okluzję z pomocą procedury profesora Alberta Gerbera mogę lepiej zaplanować leczenie po to, aby osiągnąć pożądany rezultat jak najefektywniej.

Estetyka to pojęcie bardzo subiektywne. Pojęcie piękna zależy od czasów, kraju, mody… To, co estetyczne np. w Kalifornii (maksymalnie wybielone zęby), może wyglądać kuriozalnie na prowincji - i odwrotnie. Rozsądna korekta dodaje pacjentowi pewności siebie i odmładza, przesadna ma odwrotny skutek. Najpierw długo pracuję z pacjentem nad tym, aby osiągnąć wspólny punkt widzenia, zrozumieć jego potrzeby. Normy, wytyczne, zasady – to wszystko pomoce. Stosuję też metody wizualizacyjne, np. komputerowe. Estetykę jednak zawsze trzeba połączyć z prawidłową funkcją. Na pierwszym miejscu stawiam całościowo rozumiane dobro pacjenta, a w nim zawiera się wszystko, o czym dziś mówiliśmy. Nie da się tego osiągnąć patrząc tylko na zęby. I tak znów wróciliśmy do holizmu – dentoholizmu ;)

Dr Sebastian Stępniewski
www.denticanova.pl


 
4 godz. temu