Nasze statystyki:
  • zarejestrowani użytkownicy:1601
  • produkty:3280
  • zabiegi:141
  • firmy:107
  • porady ekspertów:739
  • komentarze:8812

Komentarze:

Non stop kolor czyli opalenizna od zaraz


Już po niespełna godzinie możesz mieć skórę w karmelowym złocistym odcieniu, jak delikatnie muśniętą słońcem. To proste, wystarczy, że użyjesz samoopalacza. Sztuczna opalenizna jest modna, zdrowa i bezpieczna.


Same plusy
Nie używałaś jeszcze samoopalaczy, nie masz przekonania do tych kosmetyków? Czas to zmienić.
– Samoopalacze pozwalają na pokojowe rozwiązanie konfliktu ze słońcem. Możesz przyciemnić karnację nie narażając się na przykre konsekwencje plażowania wywołane przez promieniowanie UV, przede wszystkim na wcześniejsze starzenie. Zyskujesz zdrową opaleniznę, masz pewność, że nie szkodzisz skórze.
– Preparaty wchłaniają się bardzo sprawnie, w zależności od tego, który wybierzesz, ciało nabierze ciepłego, słonecznego odcienia po ok. 30 min do 3-4 godzin.
– Sztuczna opalenizna to dobry sposób na przygotowanie skóry do wakacji. Zamiast zachłannie korzystać ze słońca, na plażę wychodzisz już z opalonym ciałem.
– Minus jest w zasadzie tylko jeden. Brak wprawy w nakładaniu kosmetyku, który wiąże się z powstaniem plam i zacieków.

 

Skąd ten brąz
Jak to możliwe, że po nałożeniu kosmetyku skóra nabiera ciemniejszego zabarwienia? W dodatku efekt jest przecież w miarę trwały i nawet w razie pomyłki nie sposób szybko pozbyć się zbyt mocnego koloru czy plam.
– Substancją nadającą kolor jest najczęściej DHA, czyli dihydroksyaceton, aktywny składnik samoopalaczy otrzymywany m.in. z trzciny cukrowej. W roli barwnika występuje też erytruloza (syntetyczny węglowodan), która dodatkowo utrwala uzyskany kolor. Erytruloza działa wolniej od DHA, daje bardziej jednolitą opaleniznę. Do samoopalaczy dodaje się również składniki roślinne, które przyciemniają skórę – np. barwnik z zielonych łupin orzecha włoskiego, wyciąg z henny.
– Barwiące składniki reagują z warstwą rogową naskórka. Ściślej rzecz ujmując, DHA łączy się z aminokwasami, dochodzi do chemicznej reakcji utleniania.
– Kolor zmienia tylko wierzchnia warstwa naskórka, która w naturalny sposób ulega wymianie w cyklu trwającym średnio 28 dni. Ponieważ skóra złuszcza się, sztuczna opalenizna stopniowo znika, jej kolor blednie. Nie sposób przyspieszyć tego procesu, jednak częste stosowanie pilingu może nieco uaktywnić złuszczanie.


Dla wrażliwych
Samoopalacze są idealnym rozwiązaniem dla tych z nas, które mają skórę bardzo wrażliwą na promieniowanie UV, zawsze reagują uczuleniem na słońce.
– Czerwona wysypka pojawiająca się latem na dekolcie i ramionach to właśnie uczulenie na słońce. Zmiany często mylnie brane są za podrażnienie wywołane przez kosmetyki lub objawy związane z alergią pokarmową. Problem ten dotyczy dziś zarówno osób z jasną, jak i ciemniejszą karnacją.
– Jeśli chcesz szybko zdobyć opaleniznę, używaj samoopalaczy. Stopniowo odsłaniaj ciało na słońcu, pamiętaj o stosowaniu ochronnych kosmetyków. Kremy z filtrem nakładaj nie tylko na twarz, ale też na dekolt i ramiona.


Praktyka czyni mistrza
Satysfakcja z używania samoopalaczy rośnie wraz z praktyką. Ich stosowanie nie jest skomplikowane, wymaga jednak pewnej wprawy, do której każdy dochodzi metodą prób i błędów. Przykładowo dla jednych niezbędne okazuje się wcześniejsze natarcie skóry olejkiem, by uzyskać odpowiedni poślizg i łatwość masażu ciała podczas samoopalania. Według drugich najlepsze podłoże gwarantuje tylko balsam nawilżający. Istnieje też grupa nakładająca dany kosmetyk na czystą, suchą skórę. Sporna bywa częstotliwość aplikacji. Niektórzy wolą raz w tygodniu położyć większą ilość preparatu, a inni powtarzać zabieg nawet codziennie i wcierać niewielkie dawki.

 

Samoopalanie krok po kroku
Zdarza się, że efekt uzyskany po zastosowaniu samoopalacza rozczarowuje. Dzieje się tak jednak tylko wówczas, gdy popełnisz jakiś błąd podczas przeprowadzania tego w sumie nieskomplikowanego zabiegu.
– Dzień przed samoopalaniem przeprowadź depilację. Nakładając kosmetyk na owłosione części ciała ryzykujesz powstanie ciemnych punktów przy nasadzie włosków.
– Zanim naniesiesz samoopalacz, koniecznie zrób piling. Powierzchnia ciała musi być idealnie gładka. W przeciwnym razie w miejscach zrogowacenianie niezłuszczony naskórek wchłonie za dużo kosmetyku. Z pewnością powstaną plamy. Pilingiem dokładniej wymasuj miejsca, gdzie naskórek jest z natury grubszy, zrogowaciały – łokcie, kolana, stopy (koniecznie pięty!).
– Jeśli wcześniej nakładasz krem czy balsam, odczekaj kilka minut, tak, by kosmetyk połączył się ze skórą. Pielęgnacyjny podkład sprawdza się zwłaszcza przy suchej skórze. Grubszą warstwę kosmetyku rozprowadź na kolanach i łokciach, nie omijaj stóp, gdzie naskórek jest zazwyczaj przesuszony.
– Nabieraj po odrobinie samoopalacza, wcieraj pionowymi ruchami. Kilkakrotnie masuj każde miejsce tak, by uniknąć smug, nierównomiernego rozłożenia koloru. Wcieraj dokładnie, aż skóra przestanie się zbytnio błyszczeć.
– Podczas aplikacji pamiętaj o pępku, przestrzeniach między palcami u nóg, wewnętrznej stronie ramion i ud.
– Po zabiegu dokładnie umyj i osusz dłonie, a następnie pocierając wierzchem jedną o drugą wetrzyj odrobinę kosmetyku. Możesz ubierać się najwcześniej po kwadransie, ale nie wkładaj obcisłych rzeczy i śnieżnobiałej bielizny.


W salonie
Nie masz wprawy w stosowaniu z samoopalacza, chcesz mieć pewność, że ciało będzie wyglądać bez zarzutu? Skorzystaj z zabiegu w gabinecie kosmetycznym.
– Samodzielnie trudno jest poradzić sobie z rozprowadzeniem kosmetyku na całym ciele. Trzeba poprosić kogoś o pomoc, choćby w przypadku pleców. Nie zawsze udaje się kontrolować ilość wcieranego samoopalacza, rozsmarować go dokładnie z tyłu ramion i nóg.
– Zabieg w gabinecie polega wykonaniu pilingu, dokładnym naniesieniu samopalacza poprzez masaż całego ciała.


W kolorze lata
Samoopalające kosmetyki trudno dziś poddać krytyce. Zniknął charakterystyczny chemiczny zapaszek, pojawiły się preparaty o przyjemnym owocowo-kwiatowym aromacie.
– Sztuczna opalenizna wygląda naturalnie, kosmetyki nie brudzą ubrania, są łatwe do nałożenia.
– Masz do wyboru kilka rodzajów samoopalaczy, możesz dostosować konsystencję kosmetyku do karnacji i rodzaju skóry. Np. mleczko czy gęsty krem będą dobre dla suchej skóry, żel odpowiedni dla tłustej.
– Kosmetyki nie tylko barwią, ale i pielęgnują skórę. Zawierają substancje nawilżające, natłuszczające i odżywcze, jak wyciągi roślinne oraz witaminy, wśród których są często antyutleniacze (wit. E i C).
– Średnio po trzech, czterech dniach ciemniejszy odcień skóry nieco blednie. Aby go utrzymać, powtarzaj zabieg najlepiej dwa, trzy razy w tygodniu i codziennie solidnie nawilżaj ciało.

Stało się!
Za mocny kolor, plamy na łydkach, zacieki na kolanach. Każdemu zdarza się zaliczyć taką wpadkę. Najczęściej winne są pośpiech i brak czasu – rezygnacja z pilingu, niedokładne wmasowanie samoopalacza. Jak się ratować?
– Nawet dwa razy dziennie rób piling. Aby nie podrażnić skóry, używaj kosmetyku na bazie olejku.
– Wybierz się na seans do sauny parowej. To najlepszy sposób na szybkie usunięcie źle położonego samoopalacza, zawsze się sprawdza. W miarę świeża opalenizna znika, a ta już ugruntowana wyraźnie blednie. W razie potrzeby wejdź ponownie do sauny. Plusem jest gładkie ciało i możliwość relaksu.

 

Dla ułatwienia
– Zadanie okaże się prostsze z kolorowymi kosmetykami. Dzięki ich ciemniejszej barwie, widzisz miejsca, w których nałożyłaś za dużo czy za mało preparatu.
– Nie znasz działania kosmetyku i obawiasz się, że efekt będzie zbyt intensywny? W zagłębieniu dłoni mieszaj samoopalacz z nawilżającym balsamem.

 

Uwaga!
– Nie używaj kosmetyków pozostałych po ubiegłym sezonie. Najczęściej po upływie pół roku tracą na wartości.
– Z rezerwą podchodź do kosmetyków z dodatkiem świecących drobinek. Jeśli przesadzisz, będziesz wyglądać jak choinkowa bombka obsypana brokatem.
– Kosmetyki z połyskiem nakładaj oszczędnie, na odsłonięte części ciała – dekolt, ramiona, nogi. Na początek najlepiej jako dodatek do „zwykłego” samoopalacza.
– Spray jest wygodny w użyciu, ale ryzykowny. Łatwo strącić kontrolę nad ilością nakładanego kosmetyku.

 

Na słońcu
– Sztuczna opalenizna nie uodparnia skóry przed słońcem, ewentualnym poparzeniem. Tylko naturalna, która jest zasługą uaktywnienia melaniny nadającej ciału brązowy kolor, tworzy taką barierę.
– Samoopalacze mogą zabezpieczać przed słońcem, jeśli zawierają filtry UV. Zasada jest taka sama, jak w przypadku kosmetyków ochronnych. Filtry spełniają swoje zadanie tylko w czasie określonym przez wysokość przypisanego im faktora. Średnio po 2-3 godzinach należy powtórnie nałożyć kosmetyk do opalania z filtrem.

 

Monika Klimczak


 
5 godz. temu